Rumunia

Rumunia kraj pięknych gór.

Nasza wędrówka przez Rumunię zaczęła się na granicy węgiersko – rumuńskiej w Artand ,miłym akcentem ,gdy pracowniczka straży granicznej przywitała nas po polsku. Zostaliśmy odprawieni bardzo szybko i ruszyliśmy dalej.

Naszym głównym zamiarem było dotrzeć do wybrzeży Morza Czarnego, do portowego miasteczka Konstancja.

Pierwszym miasteczkiem jakie zwiedziliśmy była Deva. Charakterystycznym ,a zarazem malowniczym elementem tego miasteczka jest zamek wznoszący się na szczycie góry nad miastem.Prowadzi do niego specjalna kolejka szynowa nazwana „Telecabiną”.

 

Zamek to już w większości tylko mury i pozostałości po głównej budowli ,ale za to widok ze wzgórza robi wrażenie.

Kolejną miejscowością jaką zwiedziliśmy była Hunedoara z przepięknie  odrestaurowanym zameczkiem – świetnie zachowane mury i wijąca się wokół zamku fosa robiły wrażenie. Zamek jest udostępniony dla turystów,można go dość szczegółowo zwiedzać. Jednym słowem warto zobaczyć go z bliska.

Każdy kto był w Rumuni na pewno nie ominął trasy „  7C” która prowadzi do miasta Drakuli – Bran ,a nazywana jest Trasą Transfogarską.

Sama trasa jest zjawiskowa i warta zobaczenia, jest to jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. Ciężko jest oderwać wzrok od tych soczyście zielonych gór które poprzecinane są drogą wijącą się jak waż. 

Trasa Transfogarska jest trasą bardzo uczęszczaną, można tutaj spotkać wiele terenówek, motocyklistów, a nawet rowerzystów.  W niższych partiach gór przyszło rozbić nam obozowisko, jednak nie byliśmy w tej okolicy sami.

Trasa transfogarska biegnie na wysokości 2030m n.p.m. i mimo tego ,że droga jest bardzo kręta można znaleźć na niej miejsca postojowe, tak by nacieszyć się widokiem, zrobić zdjęcie.

Wielokrotnie tutaj przejeżdżaliśmy przez tunele anty-lawinowe odlane z żelbetonu

Warto tutaj wspomnieć ,że Trasa Transfogarska jest drogą w super stanie, niestety nie można tego powiedzieć o drodze z Ordeii do Devy (215 km) która obecnie jest w remoncie na łącznym odcinku 80km ( przejazd zaledwie tych  80 km zajął nam cały dzień). 

Na końcu doliny przy wodospadzie można kupić lokalne sery (owcze,kozie) oraz różnokolorowe dziwne trunki  – są one dość tanie i zarazem bardzo smaczne.

 

Stamtąd już blisko do olbrzymiej tamy , można tam przejechać przez wykuty w skale tunel.

Kolejną miejscem jaki zobaczyliśmy był zamek w Bran – siedziba legendarnego Hrabiego Draculi. Jest to miejscowość występująca jedynie w książce Brama Stokera. Niestety jest ona przereklamowana, pod zamkiem można kupić wszystko co z z nim związane, od jedzenia, po magnesy na lodówkę . Prawdziwy Hrabia – Wład III Palownik zamieszkiwał w Poenari. 

Następnie dotarliśmy do Konstancji –  jest to duże miasteczko portowe, mało ciekawe od strony turystyki.

Na zachód od Konstancji natrafiliśmy na małe miasteczko Eforia. Posiada ono liczne piaszczyste plaże , jest ono bardzo nastawione na turystykę. Jest tutaj mnóstwo hoteli i hotelików które zajmują plaże dla swoich gości rozstawiając tam leżaki i parasolki. Mimo tego nie ma problemu z zaparkowaniem samochodu prawie przy plaży  i korzystaniu z niej.

Ludzie byli tutaj dość mili choć dziwnie się patrzyli na nas gdy próbowaliśmy umocować parawan żeby ochronić się przed silnym wiatrem. Z Eforie udaliśmy się wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego przez  Vema Veche w kierunku Bułgarii. 



 

Dodaj komentarz