Włochy – wschodnie wybrzeże

Włochy kraj turystów i pizzy. 

Zobacz także : Najpiękniejsze plaże wschodniego wybrzeża 

WSCHODNIE WYBRZEŻE

Naszą przygodę w Włoszech zaczęliśmy od Wenecji – samochód zostawiliśmy już na samej wyspie na głównym parkingu (płatny – jak większość parkingów i miejsc postojowych) . Skąd tramwajem wodnym zaczęliśmy zwiedzanie – jest to najlepszy sposób zwiedzania ze względu na charakter tego miasta. Z wody można podziwiać zarówno wspaniałe budowle jak i życie w tym mieście  gdzie cały transport odbywa się na łodziach. Miasto piękne do zwiedzania z duża ilości zabytkowych budynków, kościołów i mostów. Najbardziej jednak urzekły nas uliczki wijące się wśród malutkich kanałów pełnych gondol – takiego widoku nie zobaczymy nigdzie indziej.

 

 

Jeszcze tego samego dnia odwiedziliśmy miasteczko Padwa gdzie znajdują się jedne z głównych atrakcji – Piazza Prato della Valle oraz Bazylika św. Antoniego

 

 

Pod wieczór dotarliśmy do Rimini gdzie spędziliśmy nocleg i ruszyliśmy wzdłuż wybrzeża.

 

 

Pierwsza plaża na której się zatrzymaliśmy znajduje się w północnej części Porto Recanati. Plaża znajduje się nie dalej niż 100m od miejsca gdzie można zaparkować samochód ( bezpłatnie !!). Jest  to plaż miejska mimo tego jest czysta pokryta drobnymi kamykami.

 

 

Jadąc na południe pod wieczór dotarliśmy do Porto Potenza Picena gdzie na parkingu (bezpłatny) przy samej plaży od której oddzielała nas jedynie linia kolejowa spędziliśmy nocleg. Mieliśmy zamiar rano udać się na pobliską plaże ale około godziny 10 parking był już pełny autobusów z dziećmi wiec postanowiliśmy udać się dalej.

 

 

Jadąc dalej wzdłuż wybrzeża wjechaliśmy do Francavilla al Mare miasteczko turystyczne ale plaża straszna brudna i może dla tego nikogo na niej nie było – ruszyliśmy wiec dalej.

 

 

Na wysokości miejscowości San Vito Chietino natrafiliśmy na ciekawe konstrukcyjnie domki osadzone na palach na brzegu morza. Wyglądało to spektakularnie zwłaszcza że miały system sieci wyglądało to jakby służyły one do połowu ryb.

 

 

Następną miejscowością w której się zatrzymaliśmy było Lido di Campomarino – miejscowość typowo turystyczna więc uciekliśmy na jej południową część gdzie znaleźliśmy ładna piaszczysta plaże z dużym parkingiem (bezpłatnym). Sama woda była dość mętna ,ale bardzo ciepła co podobało się naszym maluszkom dla tego zostaliśmy tam dość długo dopóki nie przegoniła nas burza.

 

 

Uciekając przed deszczem trafiliśmy do miejscowości Lesina Marina gdzie przejechaliśmy przez cała miejscowość aby dotrzeć na jej południową część gdzie według mapy mogła być dzika plaża. Niestety okazało się ,że znajdują się tam pola campingowe i prywatne plaże – ale wszystko świeciło pustkami –nie wiemy czy to pogoda czy po prostu woda (która w tym regionie była po prostu mętna) zniechęcała wczasowiczów.

 

 

Następnego dnia rankiem dotarliśmy do Mola di Bari gdzie w centrum miasta przy samy porcie znajduje się bardzo dobrze zachowana twierdza. Samo zaś miasteczko jest mało ciekawe podobnie jak plaża która pokryta była śmieciami ,a w wodzie znajdowały się  skały zakończone ostrymi krawędziami – nie namyślając się długo ruszyliśmy dalej.

 

 

Kolejnym miejsce przy którym się zatrzymaliśmy była plaża przy polu campingowym Lido Tavernese –pomimo że plaża była wąska miała przepiękna lazurową wodę i drobny piaseczek. Spędziliśmy na tej plaży ładnych parę godzin zażywając kąpieli słonecznych i morskich a dla naszych maluszków było to wymarzone miejsce bo plaża schodziła bardzo łagodnie (przy brzegu było płytko) Woda wydawała nam się chłodna ale to było tylko wrażenie bo miała 26’C.

 

 

Po późnym południu gdy zaczął nam doskwierać głód ruszyliśmy w dalszą drogę. Przejeżdżaliśmy wtedy przez miejscowość Marina Rosa – znajdują się tam zamknięte osiedla bardzo bogatych Włochów. W miasteczku nie udało się nam nic zjeść.

 

W poszukiwaniu prawdziwej włoskiej pizzy trafiliśmy do Brindisi dużego miasteczka portowego gdzie w Pizzeria Bolognese zjedliśmy jedną z najlepszych pizz. Jest to pizza wyrabiana dla Włochów, nie taka typowo turystyczna. Warto tutaj zwrócić uwagę że prawdziwa i dobra pizza musi być z pieca opalanego drewnem – jest ona wtedy chudsza i krócej trzymana piecu (dosłownie 3-4 minutki) Druga zasada to najlepsze pizzerie są w dużych miastach w małych turystycznych mieścinach pizza jest robiona dla turystów ( na sztukę  ).

 

 

Postanowiliśmy nie wjeżdżać na tzw. „obcas buta” i z Brindisi pojechaliśmy od razu do Lido Azzuro. Samo miasto jest miastem portowym więc odbiliśmy na jego zachodnia część gdzie znaleźliśmy fajną plaże i tuż za wydmą spędziliśmy nocleg.

Rano spotkało nas niemałe zaskoczenie. Okazało się , że  przyjechał jakiś facet ubrany w kanizelkę odblaskową i zaczął pobierać opłatę za parking !! – mimo że nie było żadnych oznaczeń parkingu ,a nawet wyznaczonych miejsc postojowych – za to cały lasek w koło zawalony był śmieciami – zamiast pobierać opłaty powinien to najpierw posprzątać – dodam jeszcze że nie było tam żadnych obcokrajowców – sami miejscowi. Płacić za syf !!

 

 

Wiec podziękowaliśmy panu i pojechaliśmy jakieś 300 metrów dalej.Tam wjechaliśmy w bardzo podobny lasek poszliśmy na dzika plaże. Sama plaża była bardzo ładna i piaszczysta z czysta i ciepłą wodą. Niestety po raz kolejny ukazał się nam ten sam widok – SYF !! 

 

 

Jadąc w zadłuż wybrzeża zauważyliśmy ,że zaczęły się pojawiać wieże warowne – jak się okazało stanowią one cała sieć i każda kolejna jest tak ustawiona by było z niej widać kolejne sąsiednie wieże. Kolejnym ciekawym odkryciem był Polonez w wersji pickup zachowany w bardzo dobrym stanie.

 

 

Jadąc wzdłuż wybrzeża wjechaliśmy na piękną plaże w Villapiana Lido gdzie zaparkowaliśmy naszą Toyke w cieniu i zjedliśmy pyszny obiadek. Po takim jedzonku leniuchowanie na plaży było wręcz wskazane ,a sama plaża była czysta i szeroka. Nie było na niej żadnych turystów – jedynie miejscowi bywalcy.

 

Za miejscowością Villaggio Volvito zjechaliśmy z drogi głównej i dotarliśmy do punktu widokowego nazwanego Mercati Saraceni – jest to kościółek z  pewnego rodzaju sceną. Samo to miejsce było czyste , ale próbując dotrzeć do plaży odkryliśmy kilka dzikich wysypisk śmieci !! Sama plaża była koszmarna piasek na niej był siwy jak popiół ,a dodatkowo wszędzie były się śmieci.

 

 

Na Kolejna z ładniejszych plaż trafiliśmy  w Valenti Lido jest to miejscowość w której domy mieszkalne graniczą bezpośrednio z plażą  (maja własne zejścia na plaże). Sama plaża jest piaszczysta — zejście dość strome ,ale w wodzie są kamienie. Woda miała tam 28’C i była mętna.

 

 

Po schłodzeniu się ruszyliśmy dalej do autostrady A2 ,a nią aż do miejscowości Villa San Giovanni skąd zpromowaliśmy się na Sycylię ( Messina) (całkowity koszt 33 Euro  – czyli za auto + 2os. dorosłe+2 dzieci ).


……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

Szczegółowe nazwy plaż:


 

Dodaj komentarz