Francja

„Lazurowe wybrzeże tylko z lotu ptaka”

Francja powitała nas szczegółową kontrolą paszportową zupełnie jakby Polska była jakimś innym krajem – Włosi i Niemcy przejeżdżali przez granicę bez żadnej kontroli. O czymś to świadczy ? Chyba o tym ,że Francja dalej nas traktuje jako państwo wschodnie. Droga wzdłuż Wybrzeża cały czas wiodła nas po klifach z których rozpościerał się przepiękny widok. Woda pięknie mieniła się lazurowym kolorem.

Jadąc dalej , w kierunku Nicei teren zaczął się obniżać ,a skaliste wybrzeże ustąpiło miejsca piaszczystym plażom. Niestety powitał nas tu ten sam widok co na Korsyce czyli bramki (przeważnie na wysokość 2m ) przed wjazdem na parkingi przy plaży.

Po długim poszukiwaniu udało nam się cudem znaleźć miejsce w miejscowości Poste de Secours. Zaparkowaliśmy na jednej z małych osiedlowych uliczek oddalonej jakieś 600m od plaży. Wszystkie parkingi przy plaży były już zajęte ,a wjazdu do nich „broniły” bramki o wysokości 1,8m. Jak na Lazurowe Wybrzeże spodziewaliśmy się pięknej wody – nic bardziej mylnego – woda była mętna, unosił się w niej muł i była bardzo płytka. Piasek był brudny ,a sama plaża mocno zapełniona ludźmi.  Nasze pociechy  szybko schłodziły się we wodzie i stwierdziły , że im się nie podoba – zupełnie jak nam.

Tak samo szybko jak Saint Tropez przejechaliśmy Marsylie – głównie z powodu ogromu plażowiczy ( podobnie jak u nas we Władysławowie w sezonie ). Zniechęcił nas też wszechobecny brud na ulicach. Wyglądało to jakby miasteczko było opanowane przez gangi – całe w graffiti.

Tak trafiliśmy do malej mieściny Carry-le-Rouet gdzie znaleźliśmy z pozoru super plaże Calanque du Cap Rousset. Woda z klifu wyglądała na przejrzystą – okazało się jednak ,że tak nie jest.

Same zejście do wody wymagało nie lada umiejętności , gdyż dno było pokryte kamieniami na których łatwo było skaleczyć nogę. W dodatku woda była lodowato zimna – głównie przez obecne tam zimne prądy. Jedynym plusem był prysznic przy plaży.

Jadąc dalej wzdłuż wybrzeża wjechaliśmy Le Grau-du-Roi typowo turystycznego miasteczka z siecią straganów i rozbudowanym zapleczem gastronomicznym. Zjedliśmy tu obiad w jednej z regionalnych restauracji i ruszyliśmy na plaże.

Jest tam długa i szeroka piaszczysta plaża . Niestety woda jest mętna i dość zimna jak na południe. Przy każdym wyjściu z plaży są prysznice i toalety. Problemem jest tu masa wczasowiczów, znaleźć tu miejsce do parkowania graniczy z cudem.  

Przed samą granicą z Hiszpanią trafiliśmy na najpiękniejszą plaże na francuskim wybrzeżu. Znajduje się ona w miejscowości Sainte-Marie w jej wschodniej części. Jest ona szeroka, długa z pięknym złocistym piaskiem. Woda jest ciepła i przejrzysta ,a co najważniejsze nie ma tutaj tak dużo turystów. Można tutaj spokojnie poleżeć i nacieszyć się słońcem. Przy plaży znajduje się duży plac służący za parking. Jedynym minusem plaży jest brak działających prysznicy.

Ten odcinek Francji zwiedziliśmy po Portugalii i drodze powrotnej do domu przez Hiszpanię

Francja – Mont Blanc

Mieliśmy zaplanowane jeszcze dwa punkty w drodze powrotnej do domu.  Pierwszy z nich to Mont-Blanc Chamonix we Francji. Jest to miasteczko położone u szczytu Mont Blanc (4808m. n.p.m.) najwyższego szczytu Alp przez niektórych nazywany najwyższym szczytem Europy. Warto tu skorzystać z kolejki linowej i wjechać na szczyt Le Brévent (2525m. n.p.m.). Było to niesamowite przeżycie dla naszych maluchów , a dla nas możliwość podziwiania przepięknych widoków.

Mieliśmy dużo szczęścia gdyż przez chwilę rozeszły się chmury i mogliśmy zobaczyć tę potężną górę w całej okazałości. Widok niesamowity.

Dodaj komentarz