Hiszpania cz.3

zobacz także :

Hiszpania cz.1

Hiszpania cz.2

Hiszpania cz.4

Hiszpania cz.5

Późnym popołudniem dotarliśmy do Platja Pinedo jest to plaża w południowej części Walencji. Znajduje się ona blisko portu i dużego miasta stąd tez charakterystyczny zapach wody (temp. wody ok 29’C ). Sama zaś plaża kamienisto- piaszczysta , mało atrakcyjna , w pobliżu prysznice. Wejście na plaże z olbrzymiego parkingu obok którego znajduje się kino letnie – samochodowe.

Po nocy spędzonej na tym parkingu ruszyliśmy dalej wzadłuż wybrzeża. Tak trafiliśmy do miejscowości Cullera na Playa del Racó. Była to pierwsza napotkana plaża z miejscem parkingowym zaraz przy smej plaży, ze zjazdami dla osób niepełnosprawnych, oraz wydzielonym odcinkiem plaży tylko dla nich (całość pokryta z funduszu UE).

Sama plaża piaszczysta z powolnym spadkiem, wodą której temperatura wynosiła 30’C. Minusem były glony oraz brak prysznicy jedynie takie myjki do stóp.

Po południu udaliśmy się do baru prowadzonego przez Turków Ali Baba Kebap. Kebaby są tam naprawdę smaczne i niedrogie. Warto wybrać opcję z podwójnym mięsem . Po takim obiadku udaliśmy się do lodziarni obok ,  gdzie zjedliśmy lodowy deser co szczególnie spodobało się naszym pociechom.

Późnym popołudniem dotarliśmy do miejscowości  Dénia skąd zamierzaliśmy zpromować się na Ibizę ,a później na Palma de Mallorca. Ale ceny okazały się zaporowe bo koszt promowania dla nas w jedną stronę to 800 Euro.

Sama mieścina nastawiona była na turystów co widać było po dużej ilości hoteli, gastronomi oraz ogromnej ilości aut z różnych zakątków Europy.

W czasie naszej wyprawy spotykaliśmy bardzo dużo pojazdów ( na francuskich blachach) z dosłownie dachem zawalonymi śmieciami i przykrytym plandeką. Jak się później okazało są to imigranci którzy zbierają stare rowery, telewizory i inne rzeczy z Francji ,a później wywożą je do Afryki.

Po drodze mijaliśmy charakterystyczne dla Hiszpani ogromne metalowe byki widoczne z autostrady.

Kolejną plaża na która dotarliśmy była Cala Morello w miejscowości Calp. Jest to bardzo urokliwa plaża ze względu na górę widniejąca na jej północnej części. Niestety przez to jest na niej dużo turystów ,a znalezienie miejsca parkingowego jest prawie niemożliwe. Sama woda jest mocno zamulona , ale ma temp. 27’C. Wokół plaży jest pełno bloków i wieżowców gdzie można wynająć mieszkanie.

Jeszcze tego samego dnia trafiliśmy na  Playa Del Torres jedna z najgorszych plaż – nie dość ,że była kamienista i wejście było strome to jeszcze na samej plaży i wodzie było mnóstwo cuchnących glonów.

Późnym popołudniem dotarliśmy do miasta San Juan de Alicante miasta położonego nad samym morzem. Ciekawe jest to ,że wzdłuż całej plaży ciągną się tory kolejowe dzięki czemu turyści mają przepiękny widok. Playa Muchavista jest plażą publiczną – mimo dużej ilości wczasowiczów nie ma problemu z miejscem parkingowym . Niestety woda jest dość brudna aczkolwiek ciepła.

Po nocy spędzonej na parkingu nieopodal miasta Els Arenals del Sol z samego rana udaliśmy się na plażę „Limite Playa Alicante Urbanova y Elche El Altet”. Jest ona położona na południe od Alicante poza miastem , dlatego nie ma tu problemu z parkowaniem. Na plażę jest kilka wejść .

My zaparkowaliśmy na wzgórzu,  z którego rozpościerał się piękny widok na wybrzeże. Sama plaża jest piaszczysta ,a woda dość czysta. Jednak należy uważać przy samym wejściu gdyż znajdują się tam skały ze szczelinami gdzie łatwo skręcić nogę. Upodobali sobie tę plaże nudyści których nie odstrasza nawet ciągle spacerujący tłum wczasowiczów z dziećmi . W pobliskim  El Altet zjedliśmy obiad i ruszyliśmy dalej wzdłuż wybrzeża.

Jedna z najgorszych plaż na jakie trafiliśmy była Playa de Parazuelos położona jest ona w obszarze rolniczym,  gdzie nie docierają obcokrajowcy. Pokryta jest czarnym pyłem i kamieniami oraz stertą gnijących wodorostów ( unosi się straszny smród )  . Mimo tych niedogodności jest ona dość mocno oblegana przez kampery – chyba tylko dla tego że nikt ich stąd nie wygania.

Następna plaża na jakiej wylądowaliśmy była Playa de Calabardina. Plaża ta przypomina plaże we Władysławowie, bo pomimo tego , że była 9 rano były na niej porozkładane parasolki z leżakami ( u nas były by parawany).

Chamstwo podobne jak u nas, żeby tylko być bliżej wody. A najlepsze jest to że porozkładali je w większości starsi ludzie którzy pojawili się dopiero około godziny 11.  Sama plaża dość brzydka – szary piasek, a w wodzie glony nie zachęcały do kąpieli. Dodatkowo brak prysznicy tylko natryski do stóp.

Zniechęceni pojechaliśmy parę kilometrów dalej na plażę ukrytą wśród skał. Tak trafiliśmy na dziką plaże bez nazwy. Znajduje się ona na północ od Playa de Todosol. Jest to malutka plaża że stromym zejściem i przejrzystą wodą. Atmosferę tej plaży psują rozkładające się glony ,a właściwie ich smród.

Niedaleko od brzegu znajdują się hodowle owoców morza.  Są to dość duże klatki specjalnie napowietrzane.

Zaraz obok tej plaży znaleźliśmy następną plażę Barranco del Mar. Prowadzi do niej droga wijąca się nad klifami Duża ilość kamieni w wodzie i zimna woda nie zachęcają do kąpieli. Podobnie jak na poprzedniej klimat tej plaży psuje smród z gnijących glonów oraz czarny drobny piasek który wnikał w stroje kąpielowe naszych dziewczynek.

Jeszcze tego samego dnia dotarliśmy do miejscowości Águilas gdzie zjedliśmy obiad oraz na chwilę zatrzymaliśmy się na plaży Playa de la Casica Verde. Widać że miasto dbało o nią,  rano była wysprzątana i wygrabiona. Niestety obecność dużych kamieni w wodzie zniechęcała.

Wczesnym  popołudniem natrafiliśmy na jedną z najpiękniejszych plaż Hiszpanii – La Higuerica. Znajduje się ona w urokliwej zatoce otoczona skałami. Wejście do wody jest z lekkim skosem dzięki czemu jest idealna dla dzieci. Sama plaża jest piaszczysta z ciepłą (27’C) i krystaliczną wodą w której można podziwiać rybki. Plaża znajduje się na południe od m. Calarreona. W niedalekiej odległości od siebie znajdują się kolejne plaże – Playa la carolina i Beach Cala Cerrada , które mają wspólny parking i jeden wjazd. Co ciekawe w okolicy tych dwóch plaż znajdują się pozostałości domów wykutych w skale ,zbudowanych tu przez Arabów w XV wieku.

Wieczorem dotarliśmy do Playa de ‚La Invencible’ gdzie spędziliśmy noc i rano poszliśmy popływać. Jest to plaża piaszczysto-kamienista z małą ilością glonów. Woda dość przejrzysta ,ale trzeba uważać na meduzy. Jak się póżniej okazało wytupują one od m. Calarreona.Ich oparzenia są dość bolesne zwłaszcza dla małych dzieci . Warto zaopatrzyć się w ocet winny który szybko neutralizuje jad. Nie wolno polewać ran słodką woda bo trucizna wnika szybciej, pogłębiając stan zapalny.

Pech chciał , że jedna z naszych córek doświadczyła tego na własnej skórze, na szczęście miejscowi ratownicy są zaopatrzeni w ocet winny w swoich budkach.

Jadąc dalej natrafiliśmy na bardzo fajny teren do jazdy offroad  – zwłaszcza quadem ze względu na bardzo wąskie drogi.

Znajduję się one pomiędzy Playa Castillo i ciągną do m. Carboneras. W wielu miejscach znajdują się punkty widokowe, a widoki z klifu zapierają dech w piersi.

Zaraz za cementownią w południowej części m.Carboneras rozciągają się najpiękniejsze plaże Hiszpanii należą do niej Playa El Corral, Cala Romero, Playa de los Muertos.

Pierwsza z nich która najbardziej przypadła nam do gustu charakteryzuje się przepiękną krystaliczną  wodą pełną rybek. Jest to idealne miejsce do nurkowania , nawet dla dzieci. Warto wziąć ze sobą kawałek chleba, który jest przysmakiem miejscowych rybek, a po chwili będą one wyjadać go dosłownie z ręki. Jest to prawdziwa frajda dla najmłodszych.

Na południowej części tej plaży rozciąga się wysoki na 15m klif, u jego podnóży znajdują się najlepsze miejsca do nurkowania w tym jaskinie wymyte przez wodę.

Na plaży znajduje się toaleta, prysznice, olbrzymi parking bez ograniczeń.  Nikt nic nie mówi osobom które przyjechały tutaj kamperem, ale mają one taki jakby swój kąt. Dużym plusem są tutaj ratownicy od godziny 11 do 19. 

Kolejną plażą jest Cala Romero – jest to dzika plaża znajdującą się pomiędzy dwoma wcześniej wymienionymi. Dostać się do niej można od lądu idąc dość trudnym i męczącym szlakiem – trzeba wejść i zejść z klifu. Łatwiej i szybciej można się tam dostać płynąc np. kajakiem, pontonem itd.

Następną plażą jest Playa de los Muertos ciągnie się ona przez prawie kilometr i jest bardzo licznie odwiedzana. Jest tam czysta i ciepła woda oraz przepiękne widoki. Jednak żeby do niej dotrzeć trzeba stanąć na płatnym parkingu – gdzie ciężko znaleźć miejsce, już z rana większość miejsc jest zajęta. Z parkingu należy przejść jeszcze z 500 m by dostać się na plażę. 

Kolejna plaża na która trafiliśmy była to Playa de los Bajos w m. Roquetas de Mar.  Spędziliśmy na niej tylko noc ,a następnego dnia wyruszyliśmy dalej – wynikało to z dużej ilości glonów zarówno w wodzie jak i na plaży.

Region pomiędzy m. Aguadulce aż do  m. El Lance de la Virgen to teren pokryty setkami tysięcy szklarni w których hodowane są pomidory trafiające na rynki całej Europy ,a także i Azji. Chcieliśmy zobaczyć jak wyglądają plaże w tym regionie. Tak natrafiliśmy do parku Punta Entinas-Sabinar ,a w nim na plaże Playa de los Bajos- najgorszą plażę jaką widzieliśmy.

Smród z pobliskich plantacji był nie do zniesienia dodatkowo gnijące glony i śmieci wyrzucone przez morze, zniechęciły nas do dłuższego pobytu.

Musieliśmy odjechać dość daleko , żeby dotrzeć do kolejnej pięknej plaży – Cala del Cañuelo. Jest ona malowniczo położna, a na klifie znajduje się wieża warowna. Plaża jest piaszczysta z drobnych kamieni z czystą i ciepła wodą.

Kolejnym miejscem do którego trafiliśmy była Churriana ,a dokładnie jej nabrzeżna dzielnica Arraijanal. Jest to typowa plaża z czarnym piaskiem i zimną wodą (21’C). Obok plaży znajduje się  duży dziki parking. Plaża jak plaża. Można tutaj spotkać stada zielonych papug. W pobliżu plaży znajduje się mały lasek który był miejscem schadzek mężczyzn (homoseksualistów). Gdy tylko się ściemniło „zakochane” pary można było spotkać także na plaży.

zobacz także :

Hiszpania cz.1

Hiszpania cz.2

Hiszpania cz.4

Hiszpania cz.5

Dodaj komentarz